Przejdź do treści
ProcessPilot

Marketing i sprzedaż

Lejek, którego nikt nie musi codziennie pilnować: leady kwalifikują się same, follow-upy wychodzą na czas, a CRM jest aktualny bez przypominania.

Narzędzia, na których pracujemy

  • HubSpot
  • Pipedrive
  • Make
  • OpenAI

Gdzie najczęściej gubi się sprzedaż

Wokół rozmowy handlowej, nie w niej samej. Lead z formularza czeka do popołudnia, bo handlowiec jest u klienta. Notatka ze spotkania trafia do CRM-u w piątek albo wcale. Follow-up, który miał wyjść po tygodniu, wychodzi po trzech, jeżeli ktoś o nim pamiętał.

Każdą z tych dziur da się załatać osobno i każda z osobna wygląda na drobiazg. Razem to one najczęściej sprawiają, że lejek dobrze wygląda w raporcie, a mimo to się nie domyka.

W ProcessPilot łatamy je po kolei, zaczynając od tej, która w Twoim lejku kosztuje najwięcej, a nie od tej, którą najłatwiej zautomatyzować.

Co zwykle wdrażamy najpierw

  • Kwalifikacja i routing: lead trafia do właściwej osoby od razu po zgłoszeniu, z kompletem informacji z formularza, strony i wcześniejszej historii kontaktu.
  • Sekwencje follow-up zależne od tego, co się wydarzyło na rozmowie, a nie od tego, ile dni minęło.
  • Uzupełnianie CRM-u: notatki z rozmów, dane firmy, status, bez przepisywania z kalendarza i skrzynki.
  • Asystent na stronie, który odpowiada na pytania kwalifikujące i umawia rozmowę bezpośrednio w kalendarzu handlowca.

Na co uważać przy automatyzacji sprzedaży

Kto automatyzuje komunikację handlową, przetwarza dane osobowe i potrzebuje zgód marketingowych. Podstawę prawną i zakres zgód ustalamy przed uruchomieniem sekwencji, a nie po pierwszej skardze: reguły są w Polsce egzekwowane, a kontakt bez zgody kosztuje więcej, niż jest wart lead.

Druga rzecz to ton. Sekwencja, która wygląda na wysyłkę masową, obniża odsetek odpowiedzi we wszystkich kanałach naraz, łącznie z tymi, które działały wcześniej. Lepiej wysłać mniej wiadomości, ale takich, które nawiązują do rozmowy.

Po czym poznać, że zadziałało

Po trzech miarach, nie po liczbie wysłanych wiadomości: czas od zgłoszenia do pierwszego kontaktu, udział leadów, które w ogóle doczekały się reakcji, i to, ile szans domyka się bez ręcznego przypominania sobie o nich.

Wszystkie trzy da się zmierzyć przed wdrożeniem, w tydzień, na danych, które już masz. To jedyny moment, w którym można to zrobić uczciwie: po uruchomieniu punkt odniesienia znika, a wtedy każda rozmowa o efektach sprowadza się do wrażeń.

Pytania do tej strony

Czy to zadziała przy długim cyklu sprzedaży?

Tam działa najlepiej, bo im dłuższy cykl, tym więcej kontaktów wypada z pamięci. Zmienia się tylko punkt ciężkości: mniej o szybką reakcję na nowy lead, więcej o to, żeby rozmowa sprzed trzech miesięcy wróciła we właściwym momencie.

Mamy CRM, ale zespół go nie uzupełnia. Co to zmieni?

To, że uzupełnianie CRM-u przestanie być osobnym zadaniem. Dane z kalendarza, skrzynki i rozmów trafiają do CRM-u automatycznie, a handlowiec poprawia to, co wymaga poprawienia. CRM uzupełniany ręcznie przegrywa z bieżącą sprzedażą zawsze i w każdej firmie.

Czy asystent na stronie nie odstraszy klientów?

Odstrasza taki, który udaje człowieka i nie potrafi przekazać sprawy dalej. Dlatego zakres zawężamy do pytań, na które są pełne odpowiedzi, a przejście do człowieka jest dostępne od pierwszej wiadomości.

Co z tego wychodzi

przewidywalny lejek bez powiększania zespołu

Pół godziny dziś,
żeby odkryć, co może działać samo.

Bez zobowiązań
Bez przygotowania
Rozmowa online