Przejdź do treści
ProcessPilot

Przykłady wdrożeń

Wdrożenia opisane z nazwą klienta i za jego zgodą: co było przed, co zbudowaliśmy, ile się zmieniło i czego nie udało się zrobić.

Wdrożenia opisane z nazwą firmy i za jej zgodą

Pierwszym klientem opisanym w ten sposób jest Ankora, firma ślusarska ze Skawiny, w której ProcessPilot zbudował jeden system do ofert, zleceń, wycen i cen materiałów. Opisujemy je na trzech stronach: o całej współpracy i o dwóch procesach, dla których mamy liczby sprzed wdrożenia i po nim.

Ankora to firma rodzinna jednego z założycieli ProcessPilot. Piszemy o tym na każdej z tych stron, bo warto to wiedzieć, zanim przeczytasz wyniki.

Jak czytać liczby na stronach o wdrożeniach

Przy każdej liczbie piszemy, skąd pochodzi. W Ankorze to szacunek zespołu na ostatnich, konkretnych przypadkach, sprzed wdrożenia i po nim, a nie pomiar z systemu, i tak go opisujemy. Publikujemy go za zgodą firmy jako czas przed wdrożeniem i po nim oraz procent zmiany.

Gdy zespół podał czas jako przedział, procent liczymy od ostrożnej strony i nie zaokrąglamy go w górę. Proces, który nie ma liczby po wdrożeniu albo przed nim, opisujemy słowami, bez procentu.

Czego na tych stronach nie publikujemy

  • Klientów naszego klienta ani wartości ich zamówień. To cudza informacja i firma nie może zgodzić się na jej publikację w ich imieniu.
  • Cen materiałów, marż ani sposobu liczenia wyceny.
  • Liczby zapytań, ofert i zleceń, jeśli firma się na to nie zgodziła. Ankora się nie zgodziła.
  • Imion pracowników. Na stronach są wyłącznie role.
  • Wypowiedzi w cudzysłowie bez zgody osoby, która je wypowiedziała.
  • Kwoty, jaką klient zapłacił za wdrożenie.

Co zaskoczyło nas w pierwszym wdrożeniu

Że jeden z dwóch procesów, które dostały własną stronę z liczbami, nie był na naszej liście przed audytem. Wycena detalu z rysunku DXF wyszła w rozmowie z konstruktorami i trafiła na pustą kartę arkusza, którą zostawiamy na proces, którego nie przewidzieliśmy.

I że dwie z pięciu hipotez przygotowanych przed wizytą były błędne. Zapytania z formularza okazały się prawie zawsze kompletne, a informacje ginęły w ustaleniach przez telefon. Dlatego hipotez nie czytamy na audycie na głos jako diagnozy: są przygotowaniem do słuchania.

Jak wygląda rozmowa o Twoim przypadku

Zaczyna się od jednej liczby: ile razy w miesiącu dzieje się to, co Cię męczy, i przez ile rąk przechodzi. To wystarczy, żeby ocenić, czy w ogóle warto rozmawiać dalej, i zwykle da się to policzyć przed konsultacją.

Resztę pokaże audyt i dopiero na nim, a nie na tej stronie, zobaczysz liczby dotyczące Twojej firmy.

Pół godziny dziś,
żeby odkryć, co może działać samo.

Bez zobowiązań
Bez przygotowania
Rozmowa online