Zespół
Za ProcessPilot stoją Dawid Raźny i Damian Bałdyga, którzy każde wdrożenie prowadzą razem, od konsultacji do przekazania. Na żadnym etapie projekt nie przechodzi w inne ręce.
Jak jest zorganizowana praca
Te same dwie osoby prowadzą wdrożenie od pierwszej rozmowy do przekazania i znają kontekst decyzji podjętych po drodze. To ważniejsze, niż się wydaje: większość kosztownych nieporozumień w takich projektach bierze się z tego, że ustalenie z audytu nie dotarło do osoby, która później budowała.
Po Twojej stronie potrzebujemy podobnej ciągłości: jednej osoby, która jest właścicielem procesu i może decydować, jak ma on wyglądać. To jedyny warunek organizacyjny, który stawiamy przed startem.
ProcessPilot jest małym zespołem i to jest decyzja, a nie etap przejściowy: gdy wdrożenie od początku do końca prowadzą te same osoby, nie ma komu zgubić ustaleń.
Jak wygląda kontakt w trakcie
- Stały kanał zamiast wymiany maili: pytanie zadane w środę nie czeka do poniedziałkowego spotkania.
- Krótkie podsumowanie po każdym etapie, z decyzjami i tym, co zostało odłożone: na piśmie, żeby dało się do tego wrócić.
- Dostęp do środowiska testowego od momentu, w którym jest co oglądać, a nie na koniec.
Co zostaje po zakończeniu
Dokumentacja przepływów i dostępy zapisane na Twoją firmę, a nie na nas. Tam, gdzie to możliwe, wybieramy narzędzia, w których zmianę wprowadzi ktoś z Twojego zespołu. Utrzymanie u wykonawcy jest wygodne dla wykonawcy, dlatego cenę opieki podajemy razem z wyceną wdrożenia, a nie po odbiorze, kiedy nie ma jej już z czym porównać.
Opiekę i monitoring wyceniamy osobno i jawnie, a zakres, czas trwania i warunki zakończenia ustalamy z Tobą przed startem. Kod i dostępy przez cały ten czas należą do Twojej firmy, więc opiekę kupujesz jako usługę. Jeśli z niej zrezygnujesz, system nadal jest Twój.
Dlaczego mały zespół jest tu zaletą
Przy wdrożeniach tej wielkości koszt koordynacji rośnie szybciej niż korzyść z liczby osób. Proces, który znają ludzie, którzy go zbudowali, da się zmienić w ciągu dnia; ten sam proces rozdzielony między czterech specjalistów wymaga spotkania, żeby ustalić, co właściwie zostało uzgodnione z klientem.
Jest też druga strona i trzeba o niej uczciwie powiedzieć: bierzemy ograniczoną liczbę projektów naraz i czasem oznacza to termin zamiast natychmiastowego startu. Alternatywą byłoby przyjmowanie wszystkiego i przekazywanie prac dalej, ale w takich wdrożeniach kończy się to właśnie kosztem koordynacji, o którym piszemy wyżej.
Z kim będziesz rozmawiać na co dzień
- Na konsultacji i audycie: z nami, czyli z ludźmi, którzy potem budują wdrożenie, a nie z handlowcem przekazującym notatki.
- W trakcie budowy: z nami, w stałym kanale, bez pośredników po naszej stronie.
- Po uruchomieniu: z nami przy zmianach.
Pytania do tej strony
Co, jeśli jeden z prowadzących wdrożenie będzie niedostępny?
Wdrożenie prowadzi wtedy drugi z nas, bo pracujemy nad nim razem od początku. Dokumentacja przepływów i decyzji powstaje też na bieżąco, a nie na koniec. Ciągłość opiera się na zapisanych ustaleniach i dostępach po Twojej stronie, a nie na pamięci jednej osoby, dlatego zmiana osoby u nas niczego u Ciebie nie zatrzymuje.
Czy pracujecie na miejscu u klienta?
Na audycie zwykle tak, przynajmniej częściowo, bo rozmowy z osobami wykonującymi proces są na miejscu po prostu lepsze. Sama budowa i utrzymanie odbywają się zdalnie, ze stałym kanałem kontaktu i dostępem do środowiska testowego od momentu, w którym jest co oglądać.